poniedziałek, 19 marca 2012

Joven y Alocada OST



Dziwnie pisać o ścieżce dźwiękowej do filmu, którego się nie widziało, ale pewne rzeczy po prostu nie mogą czekać. Na przykład odpowiedź na pytanie: co się stanie gdy kobieta zażyje Viagrę?

Reklamy i trailer obrazu Marialy Rivas (nagroda za najlepszy zagraniczny scenariusz na tegorocznym festiwalu w Sundance) zapowiadają obrazoburstwo, które u nas skończyłaby się pocięciem filmowej taśmy dyżurną biało-czerwoną szabelką. Jesteśmy jednak w biało-czerwono-niebieskim Chile, więc i granice szersze i muzyka lepsza. Film, w którym Javiera Mena jest nie tylko "taperką", ale także bohaterką to dla nas niezwykle miła niespodzianka. Mena - odpowiedzialna za jedne z najlepszych płyt ubiegłej dekady (cudowny debiut "Esquemas juveniles" z 2006 roku i godna kontynuacja "Mena" w 2010) - okazała się bowiem być także sensacją ubiegłorocznej Primavery i sympatyczną rozmówczynią, która dzięki Komedzie wie, że Krzysztof to polskie imię, nie rosyjskie nazwisko. Samo użycie piosenek Chilijki w filmie przydaje mu niewątpliwie artystycznej wartości, a jeśli dodamy do tego rolę plus dwa premierowe covery spokojnie możemy mówić o jednym z audio-wizualnych wydarzeń roku w świecie iberopopu. 

Zacznijmy więc od tych właśnie numerów - pierwszy, lepszy (nie pierwszy lepszy!) to nowa wersja utworu Amiga Mía Jorge Gonzaleza. Perwersyjna atrakcyjność wokalu Chilijki była jej wielkim atutem już od czasu występów w zespole Prissa, w jej karierze nie było chyba jednak utworu, który pozwalałby jej tak otwarcie grać erotyzmem emisji. Rozpoczynająca całość melorecytacja to z jednej strony zmysłowość absolutna, z drugiej odpowiedź na pytanie, które artystka zadała ostatnio za pośrednictwem Twittera, a mianowicie: co się stanie, kiedy kobieta zażyje Viagrę? Zupełnie inaczej sprawa wygląda z coverem numer dwa. Nah de nah - nowa wersja klasycznego Non, je ne regrette rien Edith Piaf przenosi słuchacza z seksownego mikrokosmosu na mansunowskie wide open space, a ciągnący się przez cały czas trwania utworu efekt echa wielkiej hali tylko podkreśla jego nową przestrzenność. W jednym i drugim przypadku mamy jednak do czynienia z coverami bezwzględnie udanymi, a więc takimi, które zachowując ścisłą łączność z oryginałem przeszczepiają go jednocześnie na grunt zupełnie nowej i bardzo osobistej stylistyki.


Jeśli chodzi o pozostałą część tego rozległego (31 utworów) soundtracku to - wbrew okładce - sprawy nie wyglądają już tak różowo. "Joven y Alocada" to pstrokata i niejednorodna (gatunkowo i jakościowo) panorama współczesnego chilijskiego popu. Mamy więc dużo dobra (Gepe, płytowe numery Meny, przebojowe Me Gusta la Noche Adrianigual, tytułowy utwór z płyty Fakuty, Los Adolescentes Dënver) i sporo dźwiękowych paprochów nieudolnie kopiujących przejrzałe europejskie czy północnoamerykańskie nurty (latino-rapowanie, "męskie" gitarowe granie itp.). Ciekawą część płyty stanowią natomiast dwa kawałki Sofii Oportot - otwierający płytę, pościelowo-naiwny Dos Chicas oraz - przede wszystkim - Señal - przeróbka (bardzo płodnego jak się okazuje, patrz: Girl Crisis) utworu Ace of Base. Tutejsze The Sign to wielki sukces Oportot, która coverując piosenkę tak wbitą w świadomość świadków lat 90. ubiegłego wieku puszcza do nas oko, ale jednocześnie nie zamienia swojej wersji w tani pastisz nadając jej (głównie lolitowatym wokalem) kuszącą lekkość.

Dziwnie pisać o ścieżce dźwiękowej do filmu, którego się nie widziało, ale pewne rzeczy po prostu nie mogą czekać. Dziwnie słuchać muzyki filmowej bez obrazu, ale w oczekiwaniu na dostęp do taśm bezwstydnej prawdy warto oddać się kilku fantastycznym piosenkom z tej bardzo nierównej składanki.



JOVEN Y ALOCADA - (Młoda i szalona) - reżyserski debiut Marialy Rivas nagrodzony na tegorocznym festiwalu w Sundance nagrodą za najlepszy scenariusz zagraniczny.